The World of Lore: Potworne istoty – Recenzja

The World of Lore: Potworne istoty – Recenzja

Aaron Mahnke swoją przygodę ze światem grozy rozpoczął od podcastu Lore, który w niewielkim czasie zyskał popularność. Na jego podstawie napisał trzy książki. Pierwsza z nich – The World of Lore: Potworne istoty – kilka miesięcy temu ukazała się w Polsce.

Sięgając po książkę wiedziałam już, że nie będzie to typowy zbiór strasznych opowiadań. Wśród kilku recenzji, które przeczytałam znalazły się określenia takie jak: leksykon czy kompendium, w zasadzie oddające charakter tego dzieła. Książka jest bowiem czymś w stylu przeglądu po tych mniej i bardziej znanych istotach ze strasznych opowieści. Mahnke kreśli rys historyczny, w który wplata różne doniesienia o tych stworach. Raz są to zapiski znalezione w starych kronikach, pochodzących sprzed kilku wieków, innym razem współczesne opowieści, żyjących w naszych czasach ludzi.

The World of Lore: Potworne istoty, podzielona jest na kilka części tematycznych. Np. jedna z nich dotyczy stworzeń znanych z przekazów ludowych, m.in. elfów czy mały ludzi, nazywanych różnie, zależnie od położenia geograficznego. Najbardziej podobały mi się rozdziały dotyczące nawiedzeń oraz opętań. Jedną z moich ulubionych historii jest ta o Robercie, lalce w marynarskim ubraniu, która napędziła strachu pewnemu chłopcu i jego rodzinie. Bardzo polubiłam też fragment o dwudziestowiecznych łowcach wampirów z angielskiego cmentarza oraz ten o wilkołaku żyjącym w lesie obok drogi do małej, amerykańskiej miejscowości.

The World of Lore: Potworne istoty – Recenzja

Najbardziej interesowały mnie te współczesne opowieści. Niestety w książce jest ich trochę za mało, a wprowadzenia historyczne pochłaniają zbyt dużo miejsca, wolałabym, żeby były potraktowane bardziej na zasadzie ciekawostek. Przez to The World of Lore, ma charakter nieco encyklopedyczny – sypanie datami (np. takimi z XIII czy XVI wieku), nic nie znaczącymi dla czytelnika nazwiskami – mówiąc wprost, chociaż sama z wykształcenia jestem też historykiem, to nie raz czułam się trochę znudzona.

Chciałabym napisać, że Aaron Mahnke zabiera czytelnika w fascynującą podróż, ale w moim przypadku była to podróż z wybojami, z licznymi dołami znudzenia i nawrotami zainteresowania. Czytanie na pewno umilały cudowne ilustracje M.S. Corey’a, w których współczesne tendencje łączą się z folklorem. Myślę, że The World of Lore: Potworne istoty nie jest pozycją obowiązkową, zwłaszcza dla fanów strasznych opowieści, liczących na dreszczyk grozy. Nie mniej książkę oceniam pozytywnie, jednak do przeczytania wcale nie namawiam.

Brak komentarzy