Trupia Farma

trupia farma horror express
Trupia Farma to książka, która ukazała się w polskim przekładzie w 2012 roku nakładem wydawnictwa Znak. Całkiem niedawno, przeglądając dział zapowiedzi jakiejś księgarni, natknęłam się na informację, że jej nowa część będzie dostępna już na początku przyszłego miesiąca. Książkę wspominam jako bardzo ciekawą, dlatego Trupia Farma: Nowe Śledztwa to mój kwietniowy must have. Z resztą dobrze zacząć wiosnę powiewem cmentarnej świeżości…😉 Dzisiejszy wpis nie jest recenzją, a jedynie notatką o Trupiej Farmie. To bardzo dobry czas, by o niej przypomnieć.

Czym jest Trupia Farma? W dużym skrócie to miejsce, w którym naukowcy przeprowadzają badania na temat rozkładu ludzkich zwłok. Analizują zachodzące w nich procesy, wystawiają je na działanie różnych warunków zewnętrznych, nie tylko pogodowych. Ciała na Trupiej Farmie są zanurzane w wodzie, chowane w płytkich grobach, pozostawiane w różnych pozycjach, na odmiennych rodzajach podłoża. Jednym z celów tego projektu jest: „badanie nad relacją stopnia rozkładu do czasu, jak upłynął od śmierci” (s. 157). Eksperymenty przeprowadzane w tym miejscu są cennym źródłem wiedzy w sprawach kryminalnych. Jego właściwa nazwa to Ośrodek Antropologii Sądowej Uniwersytetu Tennessee, a założycielem jest sławny „detektyw kości”, antropolog i wykładowca –William Bass.

To właśnie z jego perspektywy czytelnik zostaje wprowadzony w kulisy powstania oraz działalności Trupiej Farmy. Doktor Bass jest niezwykle sympatycznym narratorem. Z pasją i dużym poczuciem humoru opowiada o swojej pracy. Niejednokrotnie używa zaskakujących porównań, np. kulinarnych. Opowiada również o sobie. O tym jak narodziła się jego pasja, jak poznał swoje żony, chwali się osiągnięciami studentów itp. Jest też osobą nie mającą problemu z przyznaniem się do błędów. W książce można przeczytać o jego dwóch poważnych pomyłkach, w tym jednej, która pośrednio przyczyniła się do powstania ośrodka.

trupia farma bill bass jon jefferson
Od lewej: Jon Jefferson i Bill Bass

William Bass opowiada również o sprawach kryminalnych, ale od razu trzeba zaznaczyć, że są one jedynie tłem dla okoliczności w jakich bada ludzkie szczątki. Trupia Farma to literatura faktu. Myślę, że miała na celu zainteresować czytelników odkryciami w zakresie antropologii sądowej, ukazując je nie jako suche fakty, a w formie ciekawostek przedstawionych w przystępny sposób. Z resztą doktor Bass ma jedną cechę, którą posiadają tylko nieliczni nauczyciele – potrafi naprawdę dobrze tłumaczyć. Często ubarwia swoje opowieści, stosuje różne porównania, dzięki temu każdy laik go zrozumie. Czytelnik nie czuje się zagubiony w wirze informacji czy pojęć z zakresu dziedzin medycznych. W książce można przeczytać, m.in. z jakiej odległości ludzki nos wyczuwa rozkładające się zwłoki, czym różni się czaszka białego człowieka od innych ras, jak określić płeć i wiek po samych kościach lub ich nielicznych fragmentach, w jaki sposób zachowuje się ciało podczas palenia w ogniu. Autor poświęca też kilka zdań na temat tego co różni pracę prawdziwego antropologa od jego filmowych odpowiedników. Dowiadujemy się z nich, że w rzeczywistości wszystko zajmuje więcej czasu, naukowcy nie mają zwykle tyle sprzętu i środków, a układanie kości nie jest ekscytującym zadaniem.

Książka nie jest „przyprawiającą o ciarki na plecach podróżą” (jak możemy przeczytać z tyłu okładki). Bass nie stara się o taki efekt. Momenty, w których opisy są bardziej drastyczne (po prostu trochę obrzydliwe), można policzyć na palcach jednej dłoni. Poza tym narrator mówi o nich w humorystyczny sposób, tak, że bardziej bawią niż przerażają.

W Trupiej farmie, która ma być dostępna w kwietniu, będzie można przeczytać o trzynastu nowych śledztwach, w których uczestniczył znany antropolog. Pierwsza książka ukazała się w Stanach Zjednoczonych kilkanaście lat temu. Od tego czasu badania w zakresie antropologii sądowej z pewnością rozwinęły się. Ośrodkowi udało się zdobyć dodatkowy budynek (nazwany na cześć Bassa), zgromadzić kolekcję 1700 szkieletów i około 4000 chętnych, czekających na liście, by po śmierci ofiarować swoje ciało nauce. W licznych artykułach internetowych można przeczytać też, że przeprowadzone są tam rozmaite szkolenia, a teren często jest udostępniany CSI w celu odtwarzania miejsca zbrodni. W 2017, w Stanach Zjednoczonych, było już 7 Trupich Farm.

Źródło drugiego zdjęcia: jeffersonbass.com

4 komentarze

  1. Rzeczywistość jest równie interesująca jak fabuła :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dużo czytałam o tej książce, najwyższy czas po nią sięgnąć .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To miłego czytania :) Myślę, że nie pożałujesz.

      Usuń
  3. Trochę mnie odrzuca ten tytuł i nie ukrywam, że na tego typu literaturę narazie nie mam kompletnie ochoty.

    OdpowiedzUsuń