Pamiętam Cię (2017) – Recenzja

pamietam-cie-recenzja-horror-express

Freyr jest psychiatrą, który zostaje zaangażowany do śledztwa w sprawie śmierci starszej kobiety. Mężczyzna od lat nie może pogodzić się z zaginięciem syna. Katrin z mężem i siostrą, przybywają do opuszczonego miejsca, by wyremontować dom letniskowy. Na miejscu czeka ich nieprzyjemna niespodzianka. Losy bohaterów w filmie przeplatają się.

Pamiętam Cię, produkcji islandzkiej, powstał na podstawie powieści Yrsy Sigurdardóttir pod tym samym tytułem. Jego reżyserem jest Óskar Thór Axelsson, który polskiemu widzowi może kojarzyć się z kryminałem Zagrywka Czarnego, o tematyce gangów i narkotyków. W Pamiętam Cię pojawia się też jeden z aktorów ze wspomnianego przed chwilą filmu. Jest nim odtwórca roli głównej – psychiatry Freyra – Jóhannes Haukur Jóhannesson. Za którą był nominowany do Eddy (islandzka nagroda filmowa i telewizyjna) jako najlepszy aktor (drugą nominację film dostał za zdjęcia). W 2017 miał też swoją chwilę w Atomic Blonde.

Moim zdaniem bohater Jóhannessona niczym nie zachwyca. Kompletnie nie wyróżnia się na tle innych. Do tego pod względem wizualnym przypomina drugiego brodacza z plakatu. Plakat – swoją drogą kiepski – bardzo nadużywany schemat. Panowie nie są bliźniaczo podobni, ale broda, kolor włosów, chwila nieuwagi i widz może się pomylić.

pamietam-cie-recenzja-horror-express

Zachowawczość – prawie w japońskim stylu – jest czymś co cechuje grę wszystkich aktorów w Pamiętam Cię. Przesadna emocjonalność, tak widoczna w naszych rodzimych produkcjach, wpływa negatywnie na wiarygodność postaci i ich historii, jednak szczypta uczuć, zwłaszcza w filmie przemycającym wątek dramatyczny nie zaszkodziłaby. Z drugiej strony można mieć wrażenie, że jest to zagranie celowe. Wtedy zachowanie bohaterów miałoby być równie zimne oraz surowe co otaczająca ich rzeczywistość. A ta jest na swój sposób piękna, bo tajemnicza. Ma w sobie sporo samotności i opuszczenia.

Na pewno jest to zasługa islandzkich krajobrazów. Bohaterzy są chętnie pokazywani na ich tle, nie raz z kamerą z tyłu albo z wyższego kąta. Nawet niektórym ujęciom z pomieszczeń starano się nadać efekt przestrzeni. I tu myślę, np. o scenach z adwokatem żony, gdzie doszło jeszcze ciekawe światło.

Pod względem fabularnym film jest interesujący, ale nie obędzie się bez małego ale. Na wszystko co dzieje się w Pamiętam Cię wpływa ta nieprzeciętnie surowa, zimna, świeża jak pościel atmosfera, która w połączeniu z zachowawczą grą aktorów, może sprawić, że nie jeden widz poczuje się tak zrelaksowany, że aż senny. Zabrakło mi też czegoś co mogłoby zaangażować oglądającego. Jakiejś wskazówki, dzięki której zastanawiałby się nad ewentualnym rozwojem akcji, czy ma rację, jak to było, itp. W filmie jest coś na wzór zagadki, ale bez żadnych wytycznych. Widz dostaje rozwiązanie na tacy, jest więc tylko biernym obserwatorem, który śledzi głównego bohatera.

Elementy nadprzyrodzone w sprytny, prosty sposób łączą nici fabularne. I jest to ich główne zadanie. Pojedyncze momenty grozy, zwłaszcza w samym środku akcji, mogą dać mylne odczucie, że potem będzie ich co raz więcej. Tymczasem to delikatny horror, z jak już mówiłam – specyficzną atmosferą. Nie polecam zmęczonym, sennym i fanom mocnych wrażeń. Osobiście nie żałuję, że obejrzałam, jednak wątpię czy Pamiętam Cię zapadnie mi w pamięć.
Źródło zdj. dreadcentral.com

1 komentarz

  1. Brzmi ciekawie, muszę obejrzeć. I jeszcze to, że główny bohater jest psychiatrą to chyba najbardziej do mnie przemawia. Lubię tego typu filmy.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń