The Midnight Man (2016) – Recenzja

the-midnight-man-horror-express-blog

The Midnight Man jest horrorem, na który musieliśmy długo czekać. Miał swoją premierę w drugiej połowie 2016 w Stanach Zjednoczonych i według portalu imdb 11 stycznia bieżącego roku we Włoszech. U nas można go obejrzeć online.

To film dla fanów typowych historii o nawiedzonych domach, przedmiotach, itp. Inspiracją dla powstania tego horroru była creepypasta (czyli krótka straszna opowieść, rozpowszechniania, np. za pomocą Internetu) o Midnight Manie. Co ciekawe to kolejny film, bazujący na postaciach wziętych wprost z tzw. urban legends. W tym roku (kinową) premierę będzie miał również Slender Man. Bardzo lubię takie historie, bo w większości jest to dla mnie jakaś nowość (no może oprócz Pana Blendera, o tym akurat słyszałam). Myślę, że dużo zagranicznych opowieści, nie jest dobrze znana przeciętnemu widzowi z Polski. I to jest wielki plus. Podczas gdy fani horrorów zza oceanu dostają odgrzewanego kotleta, większość z nas może cieszyć się czymś nowym.

the-midnight-man-horror-express-blog

Kim jest tytułowy Midnight Man? To coś –  demon, zjawa lub duch, przychodzące, by zdemaskować czyjeś lęki, a potem zabić. Wzywa się go postępując zgodnie z instrukcją. Dla zainteresowanych dodam, że bez problemu znajdziecie ją w Internecie. Midnight Man przybywa oczywiście o północy i przez 3 godziny oraz 33 minuty toczy niebezpieczną grę z osobami, które go przyzwały.

Za scenariusz i reżyserię odpowiada Travis Zariwny, którego fani horroru mogą kojarzyć z niezbyt udanym Cabin Fever. W filmie grają Robert Englund, szerszej publiczności znany po prostu jako filmowy Freddy Kruger oraz Lin Shaye (Elise z Naznaczonego). Przy czym trzeba zaznaczyć, że nie występują oni w rolach głównych. Robert pojawia się na krótko, dosłownie dwa razy. Lin gra dość znaczącą postać, jest obecna przez większość filmu, ale rola główna należy do młodej niezbyt znanej aktorki – Gabrielle Haugh. Aktorsko film wypada okay i tyle albo aż tyle. Nie ma tu wielkiego pola do popisu. Nie oszukujmy się w większości horrorów nie chodzi o długie znaczące dialogi, mają być emocje, trochę krzyku i w miarę realnie odgrywanego przerażenia.

the-midnight-man-horror-express-blog

Pod względem fabularnym to typowa opowieść o duchach. Mamy stary dom, nieprzyjemną kobietę z demencją, jej opiekuńczą wnuczkę, traumatyczną historię rodzinną oraz grę, dzięki której może pojawić się „to coś”. Moim pierwszym (kiepskim) skojarzeniem było Jumanji, tym razem
w atmosferze horroru. Niestety nie ma tu kostek, kart i nie jest to gra planszowa.

Trzeba dodać, że film nie jest napakowany jump scenkami. Klimat wynika bardziej
z samej fabuły. Nie ma też wielu drastycznych momentów. Bywa krwiście, ale sporadycznie.

Horror oceniam pozytywnie. Na pewno bliżej mu kultowego Candymana niż beznadziejnego Bye Bye Stracha z zeszłego roku. Myślę, że spodoba się fanom filmów o duchach i wszystkich ‘-manach’ – polecam.

Źródło zdj. www.imdb.com

1 komentarz

  1. O tego jeszcze nie oglądałam. Duchy i nawiedzone domy... tak bardzo w moim typie :D I jeszcze Elise z Naznaczonego - muszę zobaczyć xd

    OdpowiedzUsuń