Paradoks Cloverfield (2018) – Recenzja


Najnowsza część Cloverfield pojawiała się kilka dni temu na platformie Netflix. Co łączy ją
z poprzednimi? Dzięki trójce dowiemy się skąd wzięły się potwory z jedynki. Paradoks...różni się od pozostałych filmów z cyklu.

Akcja przenosi się z Ziemi do kosmosu. Obserwujemy międzynarodową załogę stacji kosmicznej Cloverfield. Ich zadaniem jest uruchomienie akceleratora cząstek – Sheparda, mającego pomóc w rozwiązaniu kryzysu energetycznego na Ziemi. To maszyna w stylu Wielkiego Zderzacza Hadronów. Gdy nareszcie udaje im się wypełnić zadanie, odkrywają, że nasza planeta zniknęła i stracili jakąkolwiek łączność. Na pokładzie dochodzi do dziwnych incydentów, giną jakieś części wyposażenia, słychać krzyki ze ściany, itp. Astronauci znali paradoksalne teorie o skutkach uruchomienia Sheparda – o możliwości  zderzenia wymiarów, zachwiania czasoprzestrzeni – ale w to nie wierzyli. Wszystko wskazuje na to, że byli w błędzie.
paradoks-cloverfield-horror-express-blog

Na początku widz zostaje krótko zapoznany z sytuacją panującą w filmie. I chwała za to, kto by chciał oglądać długi, nużący wstęp. Dowiaduje się o kryzysie energetycznym oraz zagrożeniu globalną wojną. Może oglądać poprzednie nieudane próby włączenia Sheparda. Poznaje okoliczności w jakich główna bohaterka Eva Hamilton (Gugu Mbatha-Raw) dołączyła do wyprawy oraz jej męża (Roger Davis ). Mężczyzna jest postacią, za której pośrednictwem będzie można oglądać co dzieje się na Ziemi w trakcie misji kosmicznej. Właściwa akcja filmu rozpoczyna się w 694 dniu wyprawy. Eva budzi się, prowadzi prywatną rozmowę, ogląda stare nagrania z dziećmi, spożywa posiłek, a kamera podąża za nią. Poznajemy resztę międzynarodowej załogi. 
I tu twórcy (reż. Julius Onah, scen. Oren Uziel, Doug Jung) się nie popisali. Załogę przedstawiono w sposób stereotypowy. Dostajemy nieprzeciętnie porywczego Rosjanina Volkova (Aksel Hennie), Niemca Shmidta (Daniel Brühl), któremu reszta od początku nie do końca ufa, twardo stąpającą po ziemi Chinkę (Ziyi Zhang), dobrodusznego i uduchowionego brazylijskiego lekarza (John Ortiz) oraz zabawnego, trochę olewczego Włocha Mundy’ego (Chris O'Dowd). Do tego trzeba dodać zdolnego do poświęceń Amerykanina (David Oyelowo) , który oczywiście dowodzi całą załogą. Standardowo główna bohaterka cierpi z powodu osobistej historii z przeszłości. Poza tym, tak jak później pojawiająca się Jensen (Elizabeth Debicki), jest niczym nie wyróżniającą się Brytyjką.
paradoks-cloverfield-horror-express-blog

Między członkami załogi od początku wyczuwalne jest napięcie. Na powodzenie misji czeka 8 miliardów ludzi. Bohaterzy czują presję, chcą uratować ich wszystkich oraz zapobiec globalnej wojnie. Trzeba przyznać, że aktorzy odegrali swoje role dobrze, nie można się do nikogo przyczepić.  Mamy tu całe spektrum zbyt wyraźnych, przerysowanych charakterów (zawinił scenariusz). Tak jak pisałam wcześniej altruistę, furiata, cierpiętnicę czy filmowego trochę-głupka.

Z tym ostatnim związana jest jedna z dziwniejszych scen. Mianowicie oderwane, ale wciąż żyjące i chyba myślące ramię. Podobnie jak wielu innych elementów , tego nie da się  racjonalnie wytłumaczyć. Trzeba pamiętać, że to science-fiction, w którym bohaterowie majstrowali w czasoprzestrzeni, a każdy wymiar rządzi się swoimi prawami. Sceny tego typu mogą być celowym nawiązaniem do innych filmów. Wspomniana już ręka ewidentnie przypomina dłoń Asha z Martwego Zła czy nawet Rąsie z Rodziny Adamsów. Będzie również sytuacja sugerująca, że w bohaterze zadomowił się jakiś stwór. W tym momencie widz pomyśli o The Thing lub Obcym.
paradoks-cloverfield-horror-express-blog
Nawiązania do innych tytułów nie są dla mnie wadą. Lubię doszukiwać się takich inspiracji. Jeżeli chodzi o horror i sci-fi widzieliśmy już dużo. Niektóre produkcje są silnie zakorzenione w naszych głowach, np. Obcy. Ciężko oglądać jakikolwiek film z załogą kosmicznego statku i nie pomyśleć o nim. Cieszę się, ze Paradoks Cloverfield nie był jego kolejnym klonem. Pojawiły się jedynie podobne, nawiązujące elementy. Pamiętam, że jakiś czas temu oglądając Life i byłam pod tym względem bardzo zawiedziona.

Paradoks Cloverfield ma swoje niedociągnięcia. Dla mnie przede wszystkim w zakresie osobowości bohaterów. Mimo to podobał mi się, oglądałam z zaciekawieniem . Czy jest gorszy od poprzednich części? Moim zdaniem nie. Jest po prostu inny. Jedynka była czymś w miarę świeżym, wprowadzała pewną teorię, na podstawie której można było swobodnie budować dalszą fabułę.  W dwójce bohaterzy siedzieli w schronie. Obie części łączyło miejsce akcji – Ziemia.
W Paradoksie... przenosimy się w kosmos. Film rzuca też trochę światła na poprzednie. Być może to co widzieliśmy wcześniej działo się w innym wymiarze?

Źródło zdj. imdb.com

Brak komentarzy