Na skraju załamania – Recenzja nowej książki B.A. Paris

na-skraju-zalamania-horror-express-blog

Na skraju załamania to druga książka debiutującej w 2016 roku B. A. Paris. Po sukcesie Za zamkniętymi drzwiami – która znalazła się m.in. na liście bestsellerów New York Times – angielska autorka po raz kolejny przenosi czytelników w świat pełen dylematów i nietypowych zdarzeń.

Jej nowa bohaterka, Cassandra Anderson, jest mężatką, która na co dzień pracuje w szkole. Po przedwakacyjnym spotkaniu nauczycieli wsiada w samochód i wraca do domu. Wieczór jest niespokojny, niebo co chwilę przeszywają błyskawice, a ulewny deszcz ogranicza widoczność. Jedzie skrótem przez las, gdzie zaczyna bać się i denerwować. Po drodze spostrzega samochód zaparkowany w zatoczce. Mimo niewłączonych świateł awaryjnych, zatrzymuje się, by sprawdzić czy siedząca w nim kobieta potrzebuje pomocy. Gdy ta nie reaguje, również nie wysiada z auta i jedzie dalej. Następnego dnia dowiaduje się, że kobietę zamordowano. Od tej pory zadręcza się wyrzutami sumienia.

Podobnie jak w poprzedniej książce, główna bohaterka jest narratorem. Czytelnik obserwuje całą sytuację jej oczami. Pierwszoosobowa narracja nie jest moją ulubioną, jednak w książce Paris wydaje się potrzebna. Za jej pośrednictwem autorka może w prosty sposób przekazać uczucia Cassandry oraz wymusić pewną postawę u odbiory, tzn. jesteś bohaterką, to ty podejmujesz decyzje, w jaki sposób się zachowasz? I trzeba przyznać, że wychodzi jej to bardzo dobrze. Sytuacja jest na tyle angażująca, a emocje w pełni ujawnione, że w czytelniku budzi się wewnętrzny doradca, który dobrze wie co zrobić, ale czy Cass na to wpadnie?  Nie wiesz, dlatego czytasz dalej.

Budowanie niepokojącego nastroju, zaczyna i kończy się w głowie bohaterki, niestety w ogóle nie wynika z rozwoju akcji. Na skraju załamania to opowieść uboga pod względem fabularnym. Przedstawiona historia jest przewidywalna i bardzo prosta. Brakuje zaskakujących zwrotów akcji oraz rozbudowanych nici fabularnych. Lwią część książki bohaterka spędza w restauracjach i pubach. W pewnym momencie można się zastanawiać czy jest to thriller o chodzeniu na lunch. Ewidentnie zabrakło pomysłów. Do tego ciężko oprzeć się wrażeniu, że rozwój wydarzeń był nie do końca przemyślany, a jeden z wątków został porzucony w trakcie. Być może potwierdza to wypowiedź autorki na Goodreads, gdzie odpowiadając na pytanie, mówi, że początkowo mordercą miał być kto inny.

Mimo wszystko zabójstwo jest tu tylko tłem. Czytelnicy nastawieni na skomplikowany rozwój akcji  i zagadki wynikające z fabuły będą zawiedzeni.  Najważniejsze są emocje bohaterki oraz podejmowane przez nią wybory. Trzeba pamiętać, że nie jest to powieść kryminalna ani mroczny thriller, a jedynie delikatny dreszczowiec, bazujący na wewnętrznych rozterkach oraz dramacie przedstawionych w nim postaci. Pod tym względem przypomina poprzednią. W obu książkach można dostrzec podobny schemat.

Inaczej jest pod względem bohaterek. Łączy je naprawdę niewiele. Paris zmieniła nawet styl wypowiedzi, za co wielki plus. Czytając książki tego samego autora zawsze zwracam na to uwagę. Cass mówi w sposób szybki i bez większego zastanowienia, przy czym równie oszczędnie porozumiewa się z innymi postaciami. W przeciwieństwie do Grace jest lakonicznym narratorem, który wyraża swoje uczucia przez nagłe wyrzuty myśli, co daje naprawdę naturalny efekt i sprawia, że jest bardzo rzeczywista oraz prosta w odbiorze. Dodatkowo jej charakter został stworzony tak, by komplikować każdą sytuację, w której się znajdzie. Jest nieszczera, często samolubna, ma problemy z wyrażaniem emocji czy przyznaniem się do błędu. Cierpi też na stereotypową przypadłość kobiet – liczy na to, że inni potrafią czytać w myślach. Cass ma wiele wad, ale również pewne zalety, jak każdy człowiek. Moim zdaniem to bardzo udana bohaterka, świetna kreacja postaci w wykonaniu B.A. Paris.

Gdybym miała szybko ocenić książkę powiedziałabym, że jest taka sobie. To lekka, przyjemna  lektura do poduchy i nic więcej. Jak na thriller psychologiczny tkwi w niej pewna bezrefleksyjność. Myślę, że jest to skutkiem zastosowania ogranych, starych jak świat motywów. Kolejnym minusem jest  jednak zbyt prosta fabuła, którą można było skutecznie wzbogacić, np. włączając dodatkowego narratora. Niewątpliwą zaletą jest udana bohaterka, której emocje potrafią zaangażować czytelnika i sprawić, by został z nią do końca. Nie żałuję, że przeczytałam – zaspokoiłam swoją ciekawość. Po cichu liczę, że kolejna książka Paris będzie lepsza.

Brak komentarzy