American Satan (2017)

american-satan-horror-express-blog-recenzja

American Satan pojawił się w amerykańskich kinach w zeszłym roku. Twórcy filmu to Ash Avildsen (reżyser) oraz Matty Beckermann (scenarzysta). Pierwszy z nich odpowiada też częściowo za scenariusz. Dorobek obu panów to zaledwie dwa filmy, licząc z tym. Można ich więc nazwać amatorami. American Satan otrzymał kilka nagród na mniejszych festiwalach filmów niezależnych. U nas można zobaczyć go online. Do seansu skusiły mnie nawet wysokie oceny na imdb, ale jednego nie wiedziałam – w filmie grają znani muzycy. I to może być, a raczej na pewno jest jedną z przyczyn takich not. Są to: Andy Biersack wokalista zespołu Black Veil Brides (jako ciekawostkę mogę dodać, że piosenkarz ma jakieś tam polskie korzenie) oraz Ben Bruce gitarzysta Asking Alexandria. Nazwy tych zespołów nie mówią mi kompletnie nic. Może to i dobrze, bo chociaż lubię słuchać pewnych odmian rocka, to udało mi się zachować obiektywność. Będę więc na tyle obiektywna, na ile mogę być w subiektywnej recenzji.

american-satan-horror-express-blog-recenzja

Zacznę od Andy’ego, który gra główną rolę w filmie. Jest w nim Johnny’m, wokalistą początkującej kapeli rockowej o motywującej nazwie The Relentless. Aktorsko sprawdził się dobrze, ale nie była to jakaś ambitna rola. Reszta aktorów wypadła też okay, nikt tu się specjalnie nie wyróżnił, chociaż w filmie pojawiło się trochę znanych i znanych nieco zapomnianych twarzy. Przede wszystkim Malcolm McDowell (Mechaniczna Pomarańcza), John Bradley (Gra o Tron) i Mark Boone Junior (Rzeka Ocalenia, Synowie Anarchii). Gdzieś tam w tle przemykała jeszcze Denise Richards (Dzikie Żądze, Żołnierze Kosmosu).

Jeśli chodzi o fabułę to jest ona prosta. Członkowie zespołu są młodymi ludźmi, którzy chcą być sławni. Stawiają wszystko na jedną kartę i przeprowadzają się do miejsca, w którym może się to udać (część z nich z Londynu do Los Angeles). Na początku im się nie wiedzie, ale spotykają kogoś kto wydaje się być diabłem i zawierają z nim umowę / pakt. Dalej już wiadomo, uśmiech fortuny – sex, drugs and rock’n’roll.

Oczywiście wszystko w życiu ma swoją cenę i do takiego twierdzenia prowadzi ten film. Biorąc pod uwagę, że to kino raczej dla nastolatków, przesłanie jest jak najbardziej pozytywne. Jest trochę o narkotykach, ich negatywnych skutkach, o miłości, itd. Wszystko zostało okraszone sporą ilością nagości, oblane alkoholem i podane w łatwostrawny, prosty w odbiorze sposób.

american-satan-horror-express-blog-recenzja

Pojawiła się też próba nadania temu wszystkiemu metafizycznego sensu, co prawdopodobnie jest jakimś smaczkiem dla fanów wokalisty Black Veil Braids. Johnny „oddziedziczył” nazwisko po bohaterze dramatu Goethego – Faust. Filmowy szatan to Mr. Capricorn. Wielokrotnie pojawiały się również satanistyczne (lub rozumiane przez większość ludzi jako satanistyczne) symbole. Na końcu filmu można było przeczytać wypowiedzi legend metalu i nie tylko, na temat pozaziemskiego wpływu na ich twórczość i życie.

W American Satan podobała mi się muzyka, głównie sam podkład  muzyczny filmowego zespołu – The Relentless. Chociaż pamiętam, że w filmie leciał też wymiałczany przez jakąś dziewczynę cover Korna. Mimo to muzycznie na  plus. Trochę gorzej z fabułą, która była bardzo przewidywalna i naiwna momentami. Przeciętnemu widzowi będzie ciężko zrozumieć jak można uwierzyć komuś na słowo, że jest szatanem. A może chodzi o to, żeby nie starać się zrozumieć. Wtedy film zapewni prostą, konkretną rozrywkę dla niewymagających, bo od American Satan lepiej nie wymagać zbyt wiele. Oceniam go jako możliwy do obejrzenia na wieczór – zwłaszcza gdy innych pomysłów brak.

Źródło zdj. cineplex.com

2 komentarze

  1. Nie widziałam tego filmu, ale po obejrzeniu samych fotosów nasunęła mi się jedna myśl - nie wygląda jak produkcja zeszłoroczna. Raczej jak film z lat 90. Może to był zamysł autora, chociaż stawiałabym na budżet :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też się nad tym zastanawiałam oglądając film :) Ale może to przez ubiór itp., teraz taka muzyka nie jest już tak modna, nie widzi się dużo tych rockowych inspiracji wśród ludzi na ulicy, zwłaszcza u młodszych osób.

      Usuń