Śmierć nadejdzie dziś (2017)

smierc-nadejdzie-dzis-horror-express

Śmierć nadejdzie dziś (tytuł org. Happy Death Day) jest kolejnym filmem bazującym na schemacie z Dnia Świstaka. To horror z elementami komedii. Tree zostaje zamordowana w dniu swoich urodzin, a potem budzi się i przeżywa to samo. Dla wielu osób to nie brzmi zachęcająco i pośmierduje nudą. Osobiście nie obejrzałabym Happy Death Day, gdyby nie Naked – świetna komedia z tego roku, której akcja również rozgrywa się w trakcie jednego dnia.
Główna bohaterka jest typową amerykańską studentką, ale nietypową blondynką z horroru. Dziewczyna należy do bractwa Kappa, dzielnie walczącego z kaloriami i głodem. W nocy zajmuje się imprezowaniem, w dzień przeżywa kaca na zajęciach. Tree (Teresa), bo tak brzmi jej przezwisko jest dość apatyczną i nieprzyjemną osóbką. W typowym horrorze byłaby jedną z pierwszych ofiar mordercy. Oczywiście przeżywa swój mały dramat gdzieś tam w tle, który potencjalnie wpływa na jej zachowanie. Tak naprawdę ma on tylko jedną funkcję – łączyć ją z bohaterami dwóch innych filmów. Po pierwsze wspomnianego już Dnia Świstaka, gdzie bohater zmienił się w pozytywną osobę, gdy zaczął być dobry dla innych, jak również Krzyku, w którym dziewczynie również zamordowano matkę. Jednak to co łączy Tree z tamtymi postaci, nie czyni ją do nich podobną. Sytuacji nie uratuje nagły przypływ dobroduszności ani podążanie tropem z przeszłości. Teresa jest zupełnie inną osobą, która musi zachować swój naturalny sposób bycia. Ogółem bliżej jej do Mean Girls niż Sidney Prescott.

smierc-nadejdzie-dzis-horror-express


Podobne elementy z życia bohaterek nie są jedynym nawiązaniem do Krzyku Wesa Cravena. Tak naprawdę, pierwszym i najbardziej oczywistym jest postać mordercy, a raczej sam jego wygląd. Zabójca nosi maskę akademickiej drużyny sportowej, dość zabawną, ale jednocześnie nie mniej upiorną niż ta ducha oraz równie chętnie posługuje się nożem. Autor scenariusza – Scott Lobdell stworzył bardzo podobną postać.

smierc-nadejdzie-dzis-horror-express


Niektóre sceny z mordercą, zwłaszcza te późniejsze potrafią przerazić. Niema postać w masce, która ukrywa twarz i malujące się na niej emocje działa na wyobraźnię. Wydaje się, że czasami pojawia się z nikąd, ma jakieś nadprzyrodzone moce, a Tree nie da rady go pokonać. Bohaterka na początku jest dość olewcza i sprawdza swoje teorie, a później zaczyna się coraz bardziej bać każdego spotkania z mordercą. Można niemal poczuć jej strach. Bardzo podobała mi się rola Jessici Rothe, która zagrała Tree. Nadała tej postaci nietypowego charakteru jednocześnie pozostając naturalną oraz dobrze przekazywała emocje. Ogólnie film sprawił mi sporo przyjemności. Był i śmieszy, i straszny, i trochę zagadkowy. Powtarzalność w Happy Death Day nie była męcząca, a podobne sceny czy zachowania bohaterów wyraźnie ograniczono do niezbędnego minimum.

Źródło zdj. imdb.com

Brak komentarzy