Krwawe wizje

horror-express-blog-o-horrorach
Zgodnie z chińską tradycja zmarli co roku odwiedzają świat żywych. W siódmym miesiącu księżycowego kalendarza - nazywanym Miesiącem Duchów, bramy zaświatów otwierają się na 30 dni. Jest to specjalny czas, który Chińczycy przeznaczają na modlitwę i zyskanie przychylności umarłych, m.in składając im ofiary z przedmiotów codziennego użytku. Po ziemi błąkają się wówczas zjawy, w tym te najbardziej smutne i złe, nie mające już nikogo kto mógłby się o nich zatroszczyć i nakarmić. Takie duchy nazywane są głodnymi.
Akcja filmu Krwawe Wizje (2007) zaczyna się w Szanghaju. Poznajemy młode małżeństo, Chińczyka i Amerykankę oraz ich syna. Mężczyzna odbiera telefon i dowiaduje się o śmierci wuja, dlatego cała rodzina wraca do Stanów na jego pogrzeb. W ten sposób  przenosimy się z Szanghaju do China Town, trwa Miesiąc Duchów i mieszkańcy dzielnicy składają ofiary zmarłym. Nikt nie spodziewa się, że chłopca wkrótce spotka coś złego, a głęboko skrywane tajemnice ujrzą światło dzienne.

W rolę matki wcieliła się Jamie King, którą kojarzę głównie jako Goldie z Sin City. Jej męża zagrał Terry Chen, aktor bardzo podobny (przynajmniej moim zdaniem) do Jeta Lee.

Film to przede wszystkim  horror z dość wciągająca fabułą. Momentami potrafi przestraszyć, ale jest to bardziej strach na zasadzie zaskoczenia.  Krwawe wizje poruszają też niewygodne tematy związane, np. z podejściem Chińczyków do zwierząt. Oprócz tego można się dowiedzieć paru ciekawostek na temat ich zwyczajów i wierzeń. Ogólnie polecam przede wszystkim jako przyjemny
i wbrew pozorom lekki film na wieczór.

Źródło zdj. fdb.pl




Brak komentarzy